Jesteś młoda, więc kochasz zabawę i wyzwania, a przed wszystkim swoje stuknięte przyjaciółki. Po przegranych zakładach z nimi masz już wygolony prawy bok, ciemno różowe włosy, tatuaż na karku i kilka bardzo kolorowych na lewej ręce. Wyglądałaś… Hm..kolorowo i dość dziwnie, ale polubiłaś swój wygląd, dzięki niemu byłaś inna niż wszyscy, nie tylko przez swój charakter. Któregoś dnia po ciągłym wygrywaniu waszych zakładów, nagle przegrałaś i zostawiły Cię w autobusie jedynie w bieliźnie. No cóż, przegrałaś, więc musisz odpokutować i zapamiętać, że z wariatkami nigdy nie wygrasz. Usiadłaś na samym końcu autobusu, a przed tobą jakiś chłopak w bluzie z kapturem i zielonymi oczami, które jako pierwsze rzuciły Ci się w oczy. Skądś je kojarzyłaś, ale nie byłaś pewna skąd. Trudno-pomyślałaś i uśmiechnęłaś się. Starsze kobiety dziwnie się na ciebie spojrzały, ale czemu tu się dziwić. I tak lepsze to, niż siedzenie i picie czy ćpanie nie wiadomo czego. Chciałaś im to powiedzieć, lecz autobus się zatrzymał i wysiadły. Została tylko grupka chłopaków, którzy zagwizdali gdy weszłaś do autobusu, kilka kobiet z dziećmi, którym zakrywały oczy i się do ciebie sztucznie uśmiechały oraz ON. Skąd ja go znam.? –dręczyłaś się tym pytaniem, dopóki nie pochwycił twojego spojrzenia. Uśmiechnął się do ciebie, po czym zaśmiał się cicho pod nosem i wstał. Teraz na pewno wysiądzie. Szkoda.. –pomyślałaś. Jednak zielonooki podszedł do ciebie i podał swoją bluzę. Wzięłaś ją od niego i wstałaś, żeby ją założyć. Grupka znów zaczęła gwizdać. A ty szybko zapięłaś bluzę i usiadłaś pod oknem.
-Zamknijcie się.- znów gwizdali i cos krzyczeli. –Dajcie jej spokój.! -wrzasnął chłopak, a tamci zamilkli.
Gdy był bez tej bluzy, która zakrywała mu twarz.. Na 100% go znam- pomyślałaś. Tylko wciąż nie wiedziałaś skąd i to było najgorsze. Chłopak usiadł obok ciebie i poklepał po ramieniu. Raz kozie śmierć -pomyślałaś i wypaliłaś :
-Hej.. – w tym samym momencie powiedział ON.
-Cześć – powtórzyłaś.
-Mogę wiedzieć..
-Czemu jestem bez ubrania i wyglądam jak wyglądam.? Jasne. Tak kończą się zakłady z walniętymi przyjaciółkami. –przerwałaś chłopakowi.- A ja mogę wiedzieć czemu dałeś mi bluzę.? Zazwyczaj ludzie tylko dziwnie się patrzą lub.. rzucają kilka niemiłych słów. – powiedziałaś i posmutniałaś, pomimo, że lubiłaś siebie taka jaka jesteś.
-Ja.. po prostu uznałem.. Hm.. –zawiesił się brunet- Uznałem, że jesteś inna niż wszystkie. Nie wstydzisz się tego jak wyglądasz. I pomyślałem ”Czemu nie, bo żyje się raz” Nie.? I miałem rację. Jesteś.. miła. – znów to zrobił, uśmiechnął się tak, że miałaś ochotę go przytulić; nogi miałaś jak z waty.
-Jasne.. Znamy się jakieś 5 minut, a ty wiesz, że jestem miła.
-Można to zmienić. Znaczy zmienić to w dłuższą znajomość. Co ty na to, żebyśmy dziś koło 18 gdzieś razem wyszli.? – zapytał uradowany chłopak. A ty kiwnęłaś głową i uśmiechnęłaś się.
-W ogóle to jestem Harry.
-Styles.! Wiedziałam, że Cię znam. A ja [T.I].
- I dlatego jesteś inna. Nie krzyczysz czy piszczysz na mój widok. Traktujesz mnie jak normalnego chłopaka. A przy okazji śliczne imię, ślicznej dziewczyny. [T.I] –powtórzył Harry. Powiedział to tak uroczo, że nie wiesz czemu, ale go przytuliłaś. Zaśmiał się i tez Cię przytulił. Wzięłaś jego telefon i zapisałaś tam swój adres i numer telefonu.
-Do zobaczenia wieczorem.. Harry. – autobus się zatrzymał, a ty wysiadłaś w bluzie Styles’a. Jego bluza.! Cholera.! -pomyślałaś. Chciałaś wrócić się do autobusu i mu ją oddać, ale już odjechał. Widać tak miało być, teraz przynajmniej ma po co do ciebie przyjechać. Wróciłaś do domu, w którym mieszkałaś z jedną z przyjaciółek. Ta jedna była dla ciebie jak siostra. Porozumienie bez słów, a zrozumienie i troska z jej strony to norma. Tak chciałaś jej wszystko opowiedzieć, ale cóż. Poszłaś na górę do swojego pokoju. Mały to on nie był. Jedną ścianę pokrywała wielka, błękitna szafa z przesuwanymi drzwiami, na której były plakaty i zdjęcia z przyjaciółkami. Spojrzałaś na jedno szczególne. Było dla ciebie chyba najważniejsze. Na tym zdjęciu byłaś ze swoimi rodzicami i przyjaciółką w parku na pikniku. Niby zwyczajne, ale twoi rodzice zginęli kilka lat temu w wypadku. I wszystko się zmieniło. Miałaś wtedy włosy swojego naturalnego koloru, nie byłaś wytatuowana czy wymalowana. Zwykła dziewczyna z rodziną. Ale teraz jest już dobrze, dzięki tzw. siostrze, przyjaciołom i nowo poznanemu chłopakowi. Tak on też ma w tym swój udział. Od kiedy zerwał z tobą chłopak rok temu z nikim się nie umawiałaś. A do brzydkich podobno się nie zaliczałaś. Zastanawiałaś się gdzie pójdziecie i wyjęłaś z szafy swoją ulubioną błękitną sukienkę,a do niej szpilki w kolorze twoich włosów. Uznałaś, że jest okey. Poszłaś do łazienki, żeby się przebrać i uczesać włosy. Spojrzałaś w lustro, uśmiechnęłaś się do siebie. Wzięłaś ze swojego pokoju bluzę Styles’a i nie czekałaś na niego zbyt długo, bo po paru minutach zadzwonił do drzwi. Był ubrany tak: http://onedirectionupdates.files.wordpress.com/2012/08/h.jpg?w=340.
-Heeeeeee…Wow.! Wyglądasz…idealnie. – powiedział i pocałował Cię w rękę.
-Dziękuję.. Ty również wyglądasz świetnie. To gdzie idziemy.?
-Może to będzie banał.. Ale zabieram Cię do kina. Może być mała.?- zaśmiałaś się. W sumie stojąc przy nim byłaś dość niska. Ledwo sięgałaś mu do ramion.
-Coś ty. Będzie idealnie. I już teraz dziękuję, że zabierasz mnie..
-Na randkę [T.I]. Na randkę.
-Tak. To idziemy.?!
-Dowiedziałem się o tobie kolejnej rzeczy. Jesteś niecierpliwa i urocza.
-Ech.. a ty się podlizujesz mój drogi, ale wciąż jesteś przystojny. – poklepałaś Styles’a po ramieniu, a ten wziął Cię pod rękę i poszliście do kina. Obejrzeliście jakiś film. Za specjalnie nie wiedziałaś o czym był, bo praktycznie cały czas odrzucałaś połączenia od przyjaciółek i rozmawiałaś z Hazzą. Pod koniec filmu zielonooki objął Cię ramieniem, szepnął do ucha, że wychodzicie. Harry wstał i pociągnął Cię za sobą do taksówki, w której zawiązał Ci oczy. Po kilku minutach byliście na miejscu. Harry prowadził Cię gdzieś, trzymając ręce na twojej talii. Nie ukrywałaś, że Cię to cieszyło. Zatrzymał się i zdjął przepaskę z twoich oczu. Stanęłaś jak sparaliżowana. Widok zapierał dech w piersiach. Czułaś się jak w tych wszystkich opowiadaniach czy filmach o miłości. Cały ogród był przystrojony lampionami, świeczkami i lampkami, a na środku między dwoma kwitnącymi drzewami wiśni japońskiej stał mały, przykryty białym obrusem stolik, na którym stał świecznik, dwa talerze i kieliszki.
-Coś jest nie tak [T.I].? Nie podoba Ci się..- spytał zmartwiony Harry.
-Wręcz przeciwnie. To jest wspaniałe. Harry znamy się od kilku godzin.. Zrobiłeś dla mnie więcej niż wszyscy chłopcy, z którymi byłam. Ja… Dziękuję. – powiedziałaś z trudem i łzy spłynęły Ci po policzku. Loczek Cię przytulił i starł kciukiem łzy z policzków. Uśmiechnęłaś się do niego słabo, a ten znów Cię przytulił. Później spędziliście wspaniały wieczór w ‘bajkowym’ ogrodzie. W pewnym momencie wparowali chłopcy i zrobili sobie imprezę, co lekko zirytowało Harry’ego. Biedny tak się napracował ~pomyślałaś i ucałowałaś go delikatnie w policzek. Chłopcy od razu się odwrócili i spojrzeli na was podejrzliwie. I zaczęli o ciebie pytać, jakby dopiero zauważyli twoją obecność. Hazza odpowiedział na ich pytania i Cię odprowadził pod same drzwi.
- Jeszcze raz przepraszam za nich [T.I] i mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.
- Ja… też mam taka nadzieję.
-Tylko o mnie nie zapomnij mała. – dodał i się uśmiechnął, po czym poprawił grzywę.
-O tobie Harry.?! Nigdy.. po tym co dla mnie… No po tym wieczorze nigdy nie zapomnę. Ale boję się, że ty o mnie zapomnisz, nie zadzwonisz i się nie zobaczymy. – powiedziałaś zmartwiona do Loczka.
-Nie martw się. Nie zapomnę.. przysięgam.! Bo jestem Harry Styles i zawsze dotrzymuję słowa. No prawie. Ale przysięgam, że dotrzymam obietnicy. – chciał jeszcze coś powiedzieć, ale twoja współlokatorka zaczęła pukać do okna.
- Nie obiecuj mi tyle. Muszę już iść. Dziękuję. – rzuciłaś i otworzyłaś drzwi.
-To ja dziękuję.- krzyknął.- I nie zapomnę…
Reszty nie usłyszałaś przez przyjaciółkę, która zasypała Cię pytaniami. Głównie pytała kim był chłopak, czemu się tak ubrałaś i jak było w autobusie. Zignorowałaś ją i poszłaś do siebie. Wzięłaś piżamkę z szafy i poszłaś do łazienki. Wzięłaś prysznic i przebrałaś się w piżamę, po czym upięłaś włosy w koka. Później robiłaś to co zwykle i położyłaś się. Zanim zasnęłaś dostałaś sms’a :
‘Miłej nocy i do zobaczenia jutro.
Harry.
xx’
Uśmiechnęłaś się do siebie, odłożyłaś telefon i zasnęłaś.
*** Kilka lat później. ***
Na twoim łóżku leżał pokrowiec i karteczka: ‘
Mam nadzieję, że trafiłem w twój gust. H
PS. Będę o 17. Kocham.’
Pamiętał o rocznicy~ pomyślałaś. Otworzyłaś pokrowiec i zobaczyłaś krótką,czarną sukienkę bez ramiączek. Przebrałaś się w nią, zaczesałaś włosy na lewą stronę i zrobiłaś delikatny makijaż – kreska, trochę srebrnego cienia do powiek i błyszczyk. Tak, teraz mogłaś iść. Wzięłaś torebkę, wyjęłaś z szafy białe platformy i zeszłaś na dół. Gdy zakładałaś buty w holu, wysoki chłopak zaczął bić brawo i uśmiechnął się zawadiacko. Miałaś gdzieś buty, rzuciłaś mu się na szyję i obsypałaś pocałunkami oraz podziękowaniami. Harry mocno Cię przytulił. Później wziął twoje buty i pociągnął Cię do samochodu za rękę. W samochodzie wypytywałaś go gdzie Cię zabiera, a przy okazji zakładałaś te nieszczęsne platformy. Dojechaliście na miejsce.
-Tym razem się, aż tak nie postarałem jak za pierwszym razem, ale mam nadzieję, że również Ci się spodoba kochana. – powiedział niepewnie Hazza, a ty złapałaś go za rękę, żeby dodać mu otuchy.
-Na pewno..
Szliście przez las w wyznaczone przez twojego chłopaka miejsce. Zza drzew wyłoniło się morze. Zaprowadził Cię do punktu widokowego. Był tam rozłożony koc, koszyk z jedzeniem, jakaś paczuszka i wspaniały widok. A przede wszystkim to, że byłaś tam ze Styles’em.
Siedliście na kocu i jedliście jedzenie przygotowane przez Loczka, który znów się starał dla ciebie. Z resztą jak w każdą rocznicę od 3 lat. W pewnym momencie wziął pudełeczko do ręki i pochwycił twoje spojrzenie..
-[T.I] jestem Ci bardzo wdzięczny za to, że spędziłaś ze mną te..teraz już 4 lata. Wspierałaś mnie przez cały czas. Dzwoniłaś gdy byłem w trasach. Byłaś odporna na wszystkie wiadomości pełne nienawiści tylko dlatego i nie zostawiłaś mnie. Po prostu dziękuję, że jesteś przy mnie. – gdy to powiedział wsunął Ci do ręki pudełeczko. Otworzyłaś je z łzami w oczach i ujrzałaś srebrną bransoletkę z wygrawerowanym ‘Always And Forever’. Przytuliłaś go najmocniej jak potrafiłaś. A on Cię pocałował.
Happy End
Z myślą o wspaniałej Daji.<3
Jejku... <3 Dziękuję za dedykację. Kocham ten imagin.
OdpowiedzUsuń